Kusil mnie wyjazd na Islandie, gdy zobaczylam te promocje, ale 1,5 miesiaca w maju-czerwcu tego roku poki co mi starczylo, nastepny wyjazd moze w 2012. Islandia jest super na stopa - moze czeka sie dlugo, ale krajobrazy sprawiaja, ze czekanie nie jest tak uciazliwe. W razie pytan sluze pomoca oraz sugestiami.
Loty na Islandię moga być tańsze jak znajdzie się jakąś okazję. Ja zmieściłem się w ok. 200€ w dwie strony. Jak nie macie sztywnej daty wyjazdu, to można cos trafić na
http://www.icelandexpress.com/booking/iceb...
ale myślę, że tylko poza sezonem letnim.
Turystycznie kraj jest drogi. Na tym Islandczycy przecież zarabiają. Tak więc wszelki wynajem samochodów, rowerów, ceny sprzętu turystycznego, itp. są wysokie. Jedzenie w cenach zachodnio-europejskich więc znośnie.
Autostop na bardziej uczęszczanych odcinkach, czyli między Reykjavikiem a Akureyri jest całkiem zjadliwy. Niestety nawet na ringroad'zie są miejsca, gdzie da się utknąć.
Zależy od kursu EUR-PLN :D Taniej raczej nie jest, ale jak ktoś myśli, że 250 zł to drogo, to może porównać o ile droższe były oferty lastminute.
Przypomniałem sobie jeszcze jedną rzecz na temat Islandii. Polaków utożsamia się tam z dobrymi pracownikami, ale niestety również z przestępczością. Z tego co słyszałem od miejscowych, jest tam nawet jakiś polski gang.
Ceny biletow juz drozeja. Sprawdzilam polaczenia z wylotem na poczatku czerwca i powrotem pod koniec sierpnia i juz pojawia sie nie 250 zl, a 108euro. Doda sie opcjonalnie bagaz rejestrowany i juz cena skacze o 2*28e. Poza tym uwazam, ze IcelandAir tez moze sie przydac. Sama nim nie lecialam, ale promocje ma naprawde dobre cenowo. Poza tym tylko z bagazem podrecznym na Islandii moze byc roznie. To nie jakis cieply kraj, gdzie bez problemu zmiesci sie w maly plecak i nie trzeba sie przejmowac nawet jedna zmiana cieplych ciuchow. Tam pogoda zmienia sie blyskawicznie, ja na poczatku maja mialam piekne slonce, a w polwie czerwca wiatr i deszcze. Nawet w najcieplejsze miesiace mialabym ze soba to, co wzielabym na zimowa podroz na poludnie Europy. Z Couchsurfingiem bywa roznie, w Reykjaviku hostow jest duzo, ale poza nim zdarza sie, ze przypada 1-2 na miasto i ciezko jest ich miec na calej trasie. No chyba, ze ktos zamierza spac w hostelach, to nie musi sie martwic ani o nocleg, ani o dodatkowy sprzet (namiot, spiwor, karimata), ktory miejsce zajmuje. Co wiecej, wiele jest tam miejsc, gdzie sklepow nie uswiadczy sie przez wiele kilometrow, trzeba miec wiec ze soba zapas jedzenia na tyle, ile chce sie byc w dziczy. Jak jada dwie osoby, to juz latwiej tak podzielic bagaze, zeby obie osoby zmiescily sie tylko w podrecznym, ale ja 3 tygodnie spedzilam tam sama i nie wobrazam sobie, bym zmiescila sie tylko w podreczny z tym, co tam mialam i nosilam ze soba przez ten czas. Warto wiec o IcelandAir pamietac, bo mozna trafic na cos niewiele drozszego, a zabrac mozna bez problemow, ile sie potrzebuje.