Forum dla autostopowiczów »
Dyskusje i pytania
SPANIE NA DZIKO
przygotowując się do wyjazdu czytam różne fora dotyczące noclegów na dziko. z tego co piszą ludzie ( a czemu intuicyjnie przytakuję) bezpieczniej jest nocować z dala od dużych miast. co ze spaniem na stacjach benzynowych? czy pracownicy stacji zgadzają się na coś takiego? czy to rzeczywiście bezpieczne? w końcu kreci się tam masa ludzi
ze względu na ciężar nie planuję brać kuchenki. nie wiem też czy jakieś awaryjne rozpalanie ogniska na dziko to dobry pomysł?
jak w praktyce wygląda sprawa z zostawianiem plecaków w kościołach, u zakonnic?
ja zawsze zostawiam w krzakach i jest to najwygodniejsze i bardzo bezpieczne a o zakonnicach nie wiem jak jestem w miescie to zostawiam w barach najlepiej w tych mniej obleganych piwko przy barze chwila rozmowy z barmanka o atrakcjach w mieście dyskretne pytanko i jest ok
co do spania to na stacjach benzynowych zawsze lokowałam się na chodniku za nią bądź gdzieś przy prysznicach dla tirowców:) było bezpiecznie, a obsługa nie miała nic przeciwko-raz tylko przegoniła mnie policja- co do miast to przeważnie sypiałam w jakiejś cichej uliczce w mieście (nie koniecznie na obrzeżach- czasem najciemniej pod latarnią), w jakiejś wnęce, za krzakami... albo na chodniku, na materacu z "wystawki" w Amsterdamie;)
rzeczy można też zostawiać w informacjach turystycznych- przynajmniej niektórych- wystarczy uśmiechnąć się do Pani/Pana i przyjść po niego przed zamknięciem. Dobrym motywem jest też zostawianie bagaży w sklepach (tesco, lidl,...) jeśli tylko są szafki, ale też trzeba pilnować godziny. W Polskich kościołach to oczywiste można nawet liczyć na posiłek i nocleg, więc nie wygląda to aż tak źle;)
Krzaki, pobocza, rowy. Ja zawsze wybieram miejsca, w których nie jestem w ogóle widoczny, a raczej- ukryty. Albo wybieram miejsca, gdzie właśnie jestem na widoku, tak, żebym nie był potencjalną ofiarą. Raz w nocy rozbiłem się z 50 metrów za żywopłotem, tuż obok przejścia Węgry- Serbia, po Węgierskiej stronie. Jeżeli byłbym bliżej granicy, to musiałbym wleźć na noc do budki celnika:)
U mnie bywało różnie..We Francji to głównie stacje bezynowe..rozbijaliśmy namiocik na trawce tuz przy stolikach ogrókowych..albo nawet i pomiędzy stolikami. Bezproblemowo. Na Lazurowym Wybrzeżu - plaże. W Niemczech..W okolicach Monachium raczej zdala od miasta..nad jeziorkiem, namiocik. W Nurnerg spaliśmy pod ruchomymi schodami pomiędzy szafkami przechowalni na Dworcu Głównym. Na 3 noce raz nas tylko policja obudziła przyjaznym Guten Morgen, potem przyszła kierowniczka z pytaniem czy chcemy tu jeszcze nocować..tego dnia wyjezdzalismy wiec nie wiem co bybylo gdybysmy zostali kolejna noc. W Austrii - spokojnie krzacczory przy trasie bezproblemowo..rano można spotkac przyjaznych drwali co podrzucą w dobre miejsce..ale uwaga na policję..W Wiedniu spaliśmy pomiędzy murkiem od zjazdu do parkingu podziemnego a krzakami przy stacji benzynowej w samym centrum tuż nad Dunajem. W Wenecji na schodach stacji głównej pkp nad Grande Canale na plecaczkach. W Rzymie - peron nr 1 - UWAGA na złodziejstwo pęłną gębą. Livorno i Genova - plaże miejskie ale z dala od centrum. Za dużo balangowiczów. Belgia - stacje benzynowe bez problemu. Szwajcaria - schody kościołów i otwarte garaże wykute w skałach. W Lindau - brzeg jeziora.