Forum dla autostopowiczów »
Dyskusje i pytania
Skandynawia - głównie Norwegia
Witam
Wybieram się na podróż autostopem do końca lipca (około 20 dni) i chciałem zadać parę pytań z racji raczej skromnego doświadczenia w tej materii. Mianowicie:
1. Wyprawa w pojedynkę nie będzie karkołomna?
2. Ile zabrać ze sobą pieniędzy - zamierzam spać w namiocie i generalnie jechać po najmniejszej linii oporu.
3. Jakieś praktyczne uwagi co do podróży w krajach skandynawskich?
Będę bardzo wdzięczny za każdą odpowiedź - nieoceniona pomoc
Pozdrawiam!
poszukaj na form bo był temat o Skandynawii i ludzie się rozpisywali widziałem .
tak ogólnikowo to mogę coś powiedzieć :
1 .Nie ale dużo lepiej z kimś ja sam podróżowałem po Dani,Szwecji i Norwegii ok 2 miesiące było OK
2 Skandynawia jest niesamowicie droga a Norwegia to już na czele stoi ,kupuj w REMA nic lepszego nie znajdziesz co do spania w namiocie Norwegia jest rajem na ziemi . Po najmniejszej lini oporu to pokombinuj z odpadami pod supermarketem :) w praktyce to często rarytasy .strasznie dużo wyrzucają
3 jezdzi sie super szczegolnie w Danii i Norwegii w Szwecji miałem już gorsze wrażenia .wszędzie ang. powszechny .
teraz to najlepiej uderzać na Norwegię długi dzień a noc taka jasna :D
ale jak mówiłem poszukaj na forum był temat
1. Jak powszechnie wiadomo najlepiej zabrać sobie jakąś kobietę, ludzie są wtedy bardziej ufni ;)
2. Ceny w Norwegii są koszmarne, 2-3 razy wyższe niż w Polsce, więc polecam zabrać jak najwięcej konserw i kupować tylko chleb. Zaznaczam, że chleb w Szwecji jest słodki, więc kupuj tostowy. Co do spania w namiocie, w Skandynawii możesz według prawa rozbić go wszędzie, a jeśli jesteś wystarczająco twardy przy każdym fiordzie będziesz mógł sobie wybrać wodospad, pod którym się dziś wykąpiesz ;)
3. Nie polecam północnej Finlandii, ale chyba aż tam nie dotrzesz. Jedna prosta droga i 20 tys. reniferów na tys. ludzi ;)
Ludzie są raczej mili, ale nie możesz liczyć na zbytnią otwartość z ich strony.
Udanej podróży! Ja niedawno wróciłam. Norwegia jest zdecydowanie najpiękniejsza ;)
to już powszechnie wiadomo że najlepsza kombinacja na stopa to kobieta i facet .
Jedyne co mnie zaskoczyło w Norwegii to tani chleb ale tylko w Remie .Normalnie się przerazisz ceny ok 25-40 kr ale jest tam taki jasny chleb za około 6-7 kr i zadziwiająco smaczny idzie sobie wszędzie pokroić a cała reszta to drogo niesamowicie .Najgorzej mają ci co lubią alkohol albo zapalić .Dla mnie powrót do Polski z Norwegii to było uczucie że PL jest rajem cenowym
Marry zapomniałaś wspomnieć ze kąpiel pod wodospadami należy do tych odważnych
.Nawet latem woda jest niesamowicie zimna bo spływa z lodowców i z gór za to jak ktoś lubi bardzo ożezwiające kąpiele w krystalicznie czytej i lodowatej wodzie to polecam
Dzięki bardzo za rady :) na pewno się przydadzą. Jak się coś jeszcze przypomni to wrzucajcie. W przyszłym tygodniu zamierzam się właśnie wybrać do Norge, do końca nie wiem jeszcze czy do Oslo nie bujnąć się samolotem a potem stopować po Norwegii, czy od razu uderzać stopem.
Ciężko jest mi określić ile zajęło by mi czasu dotarcie np. Do Oslo z Polski. Po drugie jak szybko można się przemieszczać po samej Norwegii. Rozplanowałem sobie około 200km dziennie E6 więc tak wdaje mi się, że powinno być ok.
Może ktoś z Was będzie znał odpowiedź na to pytanie :
Myślałem nad podróżą wzdłuż fiordów od Trondheim do Bergen. Problem jest w tym, że dość często trzeba by korzystać z promów między odcinkami dróg - i tu rodzi się pytanie - czy kierowcy nie robią problemu w stylu - płacimy razem itd. Wiecie co mam na myśli. Jak to wygląda w praktyce?
Pozdrawiam!
niezły numer z tymi promami czytałem na innych portalach autostopowych że promy są za darmo dla autostopowiczów (płaci się za samochód nie za pasażerów ) a tutaj niespodzianka ! jechałem z Aalesund do Gerianger fiord .mamy tam 1 przeprawę promem rozmawiałem z wieloma kierowcami ,pracownikami przeprawy a nawet lokalnymi i wszyscy zaprzeczali powiedzieli że od os należy płacić .
Łotysze pofatygowali się i poszli ze mną po bilety i faktycznie od os liczą .
nie wiem czy to jest tak tylko na przeprawie Linge-Eidsdal czy wszędzie.
Jak to jest z tymi promami w Norwegii ? interesuje mnie najbardziej malownicza trasa Bergen-Stavanger
najlepsza miejscówka to Rygee 80 km od Oslo jakoś blisko jest do miejscowości Moos a tam są rewelacyjne bazy wypadowe (stacje benzynowe i dosyć spore jak na Norwegię parkingi na tiry ).Spokojnie kogoś na Polskę dorwiesz bezpośrednio na prom ale potem suprise :) w okienku Talleborg bo tam większość jedzie prom zabiera tylko zmotoryzowanych jak się poszczęści to można się do osobówki doczepić ale tam też jest że płaci się za osobę bo pytałem
Hmn... no to wychodzi na to, że nie za fajnie z tymi promami...
A orientujesz się, jak wygląda przejazd przez duńskie mosty? Opłata też na twarz, czy w tym przypadku na samochód?
Most łączący Płw. Juttlandzki z Fionią oraz ten co łączy Fionię i Zelandzię bezpłatne dla autostopowiczów .jechałem z Aalborgu do Kopenhagi
ten największy co łączy Kopenhagę ze szwedzkim Malmo to nie wiem .
Tomas chleb o ktorym wspominales nazywa sie kneipp brod jest to pieczywo dla azylantow. Po 3 bochenku rura strasznie pali
taki jasny miękki chleb miałem na myśli ,mnie tam nic nie paliło .
Ty już się na dobre zakotwiczyłeś w Norwegii ? za raz można powiedzieć że weteran
Ja tam w Norwegii cały czas jadę na Kneippbrodzie i nic mnie nie pali :D Kosztuje 5,5kr. Drugi z najtańszych to Wittenberg po 10kr, nieco lepszy ale na drugi dzień jest już suchar.
A jeśli chodzi o przeprawy promowe to zawsze płaci się za osobę + samochód. Jednak często mi się zdarzało, że kierowcy płacili za mnie.
Ja ostatnio byłem na majówce w Norwegii, z Oslo do Bergen stopem, z postojem w okolicach Oddy na wędrówkę po górach. Ogólnie stop funkcjonuje rewelacyjne - w drodze z Oslo do Oddy, łapałem średnio 2-3 minuty, trochę gorzej było w okolicach Oddy, skad miałem 20 km spacer wzdłuż fiordu zanim coś się zatrzymało:)ale potem znow bylo w miare sprawnie:) Najlepsze jest to, że kierowcy zatrzymują się wszędzie np. na zakrętach (zresztą nawet prowizoryczne przystanki autobusowe są na zakrętach:)) albo w tunelach, ktorych swoja droga tez jest wiele. Co do promów, to miałem jedną krótką przeprawę i tez wszyscy mówili, ze trzeba bilet kupić, bo się od osoby płaci. Potem okazało się, ze biletów nam nie sprawdzili, więc kasa w błoto wyrzucona:) Wydaje mi się, że sprawdzają bilety jedynie kierowcom, jak wchodzisz z buta na prom, to nie sprawdzają.
Ceny faktycznie są tam straszeni wysokie - najtansszy chleb, jak juz bylo wspomniane - 6 koron, podobno w wiekszych miastach bardzo szybko się rozchodzi. Przygotuj sie tez na to, ze w mniejszych miejscowosciach sklepow nie ma. Podczas wedrowki wzdluz fiordu, przez dwa dni sklepu na oczy nie widzialem:) Ale to glownie dlatego, ze pieszo wedrowalem. Plus taki, ze wode mozesz pic tam prosto z kranu, albo strumykow, potokow ktorych nie brakuje o drodze:)
farciarz :D
co do jedzenia to pamiętam że kupowałem jeszcze taką pastę rybną dużą w dużej tubce tania i na prawdę smaczna .Z tańszych artykułów to widziałem że mają jeszcze różnego typu "sałatki ziemniaki z jakimś kremem itp " ale wygląda nie zachęcająco .
Najlepiej mi się łapało na trasie Bergen -Oslo przed tunelem którym ma ok 20 km robi wrażenie .najdłuższy w którym jechałem
adamu23 no niestety jak się wejdzie pieszo to też sprawdzają bilety. Poza tym przynajmniej z mojego doświadczenie, zawsze przed promem kasowali za wstęp więc inaczej niż płacąc ciężko wejść, a ja właśnie raz mniałam taki przypadek że prom miał lada moment odpływać to kobietka z kasy kazała mi wskakiwać i kupić bilet na promie. Ja oczywiście nie wiedziałam za bardzo do kogo się zgłosić no i poczułam okazję do nie płacenia :P więc sobie chodziłam po promie bez biletu, ale kilka minut przed dopłynięciem podchodzi do mnie gościu z obsługi i pyta się czy mam bilet, ja mówie że nie, to on mi poprostu go sprzedał(naszczęście nie wnikał dlaczego go nie mam :P)
co do jedzenia, to ten chlen kneipbrode nie we wszystkich miastach jest w tej samej cenie, mimo że kupujesz w tym samym sklepie. No ale nadal pozostaje najtańszym. A z tańszych rzeczy to pamiętam, że często można było kupić czekoladę do smarowania (jakieś podróbki nuteli- chodź nie smakowały jak podróbki) za jakieś 10 koron, czyli w sumie jak w Polsce ;)