na Węgrzech dominuje znajomość niemieckiego. Ale i angielski i rosyjski tez się spotyka. W każdym miasteczku jest albo Lidl albo TESCO otwarte 24 h więc przeżyjesz za grosze. Ogólnie jest tanio. Można tez po degustować lokalne wina które są w cenie wody (ok 3-6 zł za butelkę). Węgrzy jeżdżą strasznie przepisowo. Mają super oznakowane autostrady i skłonność by próbować Cię wepchnąć w pociąg, autobus, metro itp. Więc trzeba im tłumaczyć ideę autostopu. No i obowiązkowy do zobaczenia bardzo płytki Balaton w którym woda nagrzewa się w 3-4 godziny. 100 metrów od brzegu jest po pas wody.