Forum dla autostopowiczów »
Dyskusje i pytania
Wasza pierwsza wyprawa.
Witam wszystkich autostopowiczów i wszystkich którzy tak jak ja swoją historię dopiero zaczynają. Jeśli temat już był to przepraszam nie zauważyłem go. Tak jak wspomniałem dopiero zaczynam swoją podróż najpierw planuję góry Zakopane i te rejony potem może morze. Chciałbym żebyście tutaj opisali swoją pierwszą wyprawę jaki był cel wyprawy jak przeszła ta podróż. Nie ukrywam że trochę czuję obawy tak jak w niektórych tematach pisaliście o kradzieży albo o żądaniu pieniędzy za podwiezienie ale jak to mówią ,,do odważnych świat należy". I mam jeszcze jedno pytanie czy zdarzyło wam się kiedyś spać w jakiejś knajpie w zamian za posprzątanie lokalu albo coś w tym stylu? Myślałem nad tym żeby w tą pierwszą podróż zabrać się z kimś kto ma za sobą wiele km i jak wiadomo we dwójkę raźniej mi na pewno by było łatwiej :)
Moja pierwsza wyprawa(po prostu dłuższy niż na codzień autostop)
Koszalin-Szczecinek, Szczecinek-Koszalin
Cel: Wybrałem autostop bo uciekł mi autobus a się śpieszyłem :) Do Koszalina jechałem stopem, bo chciałem fajnie rozpocząć wakacje
Czas: Z Koszalina do szczecinka(ok. 100km) łapałem kilka godzin, ale to był poniedziałek więc mało kto wyjeżdżał z Koszalina. I tutaj właśnie skorzystałem z gościnności Orlenu, spałem na krześle w Stop Cafe :D
Kierowcy: Akurat trafiłem na kierowcę Tira, który z Koszalina podwiózł mnie pod sam dom :D
Wiem że to żadna wyprawa, ale od czegoś trzeba zacząć :D
Pozdrawiam!
wyprawa z czystej ciekawosci zeby zobaczyc jak dziala autostop,
z CIechanowa do Łodzi przez płońsk sochaczew łowicz.
Wszystko super poszło;-)
W 2008 jeździłem po Bieszczadach stopem bo tamtejszy PKS działa średnio, za to autostop rewelacyjnie ;). Ale w same Bieszczady dojechałem PKSem. Dłuższa trasa, tj. Stalowa Wola - Zakopane, to już w 2009 roku.
mnie kolezanka na 2 roku zabrala na wyprawe autostopową do Berlina. a że akurat wybrałyśmy się przed samym świętami to klimat był fantastyczny, weinachtsmarkt idt itp;)
:) Mój pierwszy stop w życiu hmm,
Pierwsza klasa liceum miałam na 8 do szkoły i uciekł mi autobus. Była zima,stałam sama jak gęś i pomachałam, zatrzymała się osobówka.
Młody facet(jakiś przedstawiciel) zatrzymał się bo gadał przez telefon. Zapytałam się czy mogę się zabrać, wszytko ok.
Tylko że byłam tak zdenerwowana że pomyliła mi się droga a facet nie znał trasy którą mu tłumaczyłam. W końcu zatrzymał się na przystanku blisko szkoły. Na lekcje zdążyłam z 15 minutowym spóźnieniem. Na koniec roku, raz w życiu miałam 100% frekwencje:) potem były już tylko wagary...:)
To w zasadzie ciężko powiedzieć, bo zaczęło się od krótkich podwózek w czasie weekendów za miastem w liceum. Ale przyznam, że zawsze baardzo chciałam pojechać na dłuższym odcinku i pierwszy raz taka dłuższa trasa to był powrót z Pragi, kiedy już byłam na studiach. Zawsze wydawało mi się, że strasznie późno zaczęłam na poważnie stopować, kiedy rozmawiam z moimi znajomymi, co stopują od nastoletności, ale w sumie. Lepiej późno niż wcale :) Teraz już parę latek minęło od tamtego czasu, kilometry zaczęły się liczyć w dziesiątkach tysięcy i jeszcze mi się nie znudziło :D
zaczynałem mając 7-8 lat 3 wioski dalej (6-7km) w niedzielę do sklepu na lody z rówieśnikami bo rower popsuty lub komuś rodzeństwo go zaimało
w pierwszej klasie szkoły średniej wzięliśmy z koleżanką do weekendu 1-3 maj 3 dni urlopu od szkoły i długa na Moskwę na 10 dni
a potem to już rutyna
była i Syberia, i Bajkał i Mongolia i większość krajów Europy
a na co dzień łączę pracę z pasją autostopu i miesięcznie robię 7-11 tys km
po ok 1,5 mln km stopem efekt - mapa zakodowana w głowie, wiele nowych znajomości i umiejętności, spory bagaż przygód i doświadczeń
I JESZCZE MI MAŁO!!!
syberia, mongolia ???stopem??? o żesz chłopie podziwiam. ja swoją pierwszą podróż miałem przez przypadek, piliśmy z kolegami z LO po lekcjach i jak wracałem do domu to zasnąłem w PKSie i zajechałem jakieś 20 km dalej:)oczywiwscie trzeba było jakoś wrócić. a pierwszą poważną miałem w tym roku do chorwacji i bośnii. a na wakacjach jade do pampeluny na korride bo zakochałem się w takim podróżowaniu.
PS siwus202 pozdrawiam można powiedzieć że ejsteśmy ziomkami chodziłem do stw woli do szkoły zjebana była jak H*J:)
pierwsza wyprawa była jak byłam w 2 gimnazjum i razem z psiapsiółą i jeszcze dwiema koleżankami jechałyśmy ze Świętej Katarzyny w Górach Świętokrzyskich do Paprocic. złapałyśmy za jednym zamachem dwa tiry dzieląc się na dwie grupy. potem jeszcze z Nowej Słupi do Paprocic z powrotem złapałyśmy pijanego traktorzystę, który razem z nami skończył w rowie. stare dzieje ;)
a z takich zagranicznych to pierwsza wyprawa była od Bałtyku po Śródziemne, przez Słowację, Węgry, Chorwację, Czarnogórę i Serbię. miała być jeszcze Bośnia i Macedonia, ale w Czarnogórze zostało nam na dwie osoby po 15€, więc sobie darowaliśmy ;)
Ja planuje chyba bardziej na wakacje ten dalszy wyjazd. Przypomniałem sobie że raz jechałem stopem było nas 5 osób wracaliśmy z wycieczki w Łodzi do ośrodka i kolega zatrzymał jakiś samochód jechaliśmy w 6 osób kierowca był na prawdę spoko słuchał rocka i miał brodę :D. Potem tylko mieliśmy przypał bo wszyscy wracali na piechotę 20 km i nas szukali ale to było daaaawno dawno temu
Pierwszy raz pojechalem gdy mialem 17 lat , rok temu :) wybralem sie nad morze konkretnie do Gdańska, wiele przygód jak na pierwsza samotna wyprawe ale same pozytywne wrazenia , a teraz z roku na rok coraz to wieksze plany i to jest zajebiscie piekne :)