Stopem po Bieszczadach
Grubo ponad 20 stopni mrozu… przemarznięte stopy, drobinki lodu przyczepione do policzków, widok serpentyn ciągnących się przed nami:
- Zobacz jak ładnie
- Spierdalaj
Jarosław stacja PKP, 10:30
Stopem - lecz zaczynamy od stacji PKP, ponieważ mieliśmy się dostać się do Przemyśla pociągiem, aby uniknąć znajomych ludzi oraz telefonu od mamy z pytaniem:
- Krystian co robisz koło szpitala ?
Jednak zawiódł internetowy rozkład, byliśmy zmuszeni przedzierać się przez miasto, z wielkimi plecakami i przyjemnym ciężarem śpiwora, pełni zapału i jeszcze ciepli dotarliśmy na wylotówkę.
Marker, kartka, kciuk, piętnaście minut i jedziemy
Miła kobieta w kobiecym aucie, opowiada o swojej pracy i dojazdach. Mówi nam również o swoich podróżach, widać swój na swego zawsze trafi. W jej oczach można dostrzec tęsknotę do naszych lat… z podziwem i lekką zazdrością zostawia nas przy hotelu, stamtąd widać przystanek, przeklęty przemyski przystanek.
Notka za długa, forum ;), zapraszam na bloga zdjęcia i obszerny opis. Proszę o komentarze tutaj, a najlepiej na blogu
http://www.stopowicz.blogspot.com