Forum dla autostopowiczów »
Na każdy temat
Jak to jest właściwie z zapłatą..?
......bo mi się zdarzyło (w Polsce), że ten, co nas wziął dawał do zrozumienia, że łaskę wielką nam robi, że nie płacimy i to się kilka razy na Zamojszczyźnie zdarzyło....; co do Ukrainy na przykład to mi się zawsze zdawało, że tam jest zwyczajem dobrym i niepisanym zapłacić. Czy wam sie zdarzyło, że ktoś żądał zapłaty (a jeśli tak, to gdzie).I druga sprawa-czy są kraje, gdzie się za nic żywcem NIE DA stopem, albo to jest źle postrzegane z jakichś względów (kulturowych), albo nikt sie nie zatrzyma (mnie się baaaardzo długo w Niemczech nikt nie zatrzymał, prawie zwątpiłam)
a chcialabym reaktywowac ten temat
bo sama jezdze i nie wiem
a niedawno
ktos mi zarzucil aluzje, rzecz byla wpomnieniem o dawnych czasach stopa gdzie stopowicz grzecznie placil za droge tyle co autobusem lub jakies drobne i moj kierowca tez tak kiedys placil
a i dodal , ze jak sie nie ma kasy to do pracy a nie zerowac na spoleczenstwie
oj, ruszyl mnie ten monolog
JAKBYM MIALA KASE NA TRANSPORT(akurat na wszytko inne raczej tak;) TObYM NIE JEZDZILA STOPEM
te kilka zlotych to rzeczywiscie reperuje czyjs budzet
jak to jest?
KTOS Z WAS PLACI CZY TEZ SUGERUJE MOZLIWOSC ZAPLATY?
-czy zdazylo sie komus zaplacic i ile?
-czy jakis kierowca domagal sie zaplaty?
-rzeczywiscie w inych krajach jest przyjeta jakas forma zaplaty?
Ja też wychodzę z założenia, że nie po to jadę stopem, żebym miał płacić. Inaczej pojechałbym pociągiem albo autobusem. W zasadzie nie spotkałem się z sugestiami kierowców, żeby im coś wrzucić do skarbonki. Tylko raz w Szwecji zatrzymała mi się para objazdowych artystów i już na wstępie powiedzieli, żebym dorzucił im 20 koron do paliwa, jeśli chcę z nimi jechać.
Ja sie osobiscie czesto spotykam z oczekiwaniami kierowcow jesli chodzi o zapłate,ale to wina samych autostopowiczow ktorzy im płaca tyle co za autobus lub pociag(to po co jada stopem,tego niewiem?)
Czesto w okolicach Radomia sie płaci,głownie kierowca z Radomia lub Kielc ale warszawscy tez czesto wołaja.
Na trasie do Lublina i dalej raczej sie niespotkałem,a nawet jesli juz gdzes płace to ok.3-5zl za 100km
Ja nie zbiednieje a kierowca nastepnym razem chcetniej sie zatrzyma ;-)
Czekam na riposte ;-)
ALABAMA co o tym myslisz jak bedzemy lecieli do Zakopca to badz przygotowana ze ze 3 zeta bedze trzeba wyłozyc
W Rumunii Ludziska mają zwyczaj płacenia za podwiezienie. Tam poprostu brakuje połączeń autobusowych, wiec jak ktoś wybiera sie do mista zabiera ludzi z okolic przystanków oszczędzając kaske za paliwo. Dlatego nalezy stawac w innych miejscach niż miejscowi. Zresztą jak widzisz zdezelowaną furke z siadniętym tyłem to wielce prawdopodobne że kierowca chce zapłaty. Ale zwykle mówią ile chca przed jazda, wiec ładnie dziękujemy i po kłopocie. Jest tam wiele serdecznych ludzi, obcokrajowców traktują bardzo wyrozumiale i stopem podrozuje sie świetnie.
Mnie się zdarzyło raz zapłacić za podwiezienie. Dorzuciliśmy się angielskiemu kierowcy do biletu na prom. Zresztą 10 funtów na 3 osoby to nie taka straszna kwota, zwłaszcza, że koleś podrzucił nas aż do Birmingham.
mnie sie zawsze wydawało (jak juz wyżej pisaliście) że główna ideą podruzowania stopem jest podróżowanie za darmo, a korzyscia dla kierowcy jest mila konwersacja :)po to żeby sie naszemu drajwerowi nie nudziło w trasie. Kiedyś złapałam stopa z krakowa do budapesztu i na granicy pan zapytał prosto z mostu ile mu dorzucimy (jechalam z kolegą)do benzyny. powiedzielismy ze mozemy jedynie 10 zł od łepka bo wiecej nie mamy, gosćio cos pomruczał pod nosem ale nie wzią forsy i dowióżł nas do celu, jedyny minus że przez piewsze pół drogi w samochodzie panowała dość napieta atmosfera a nam bylo głupio, ale potem wszystko wruciło do normy. a pan byl bardzo sympatyczny :D
Przejechałem ponad 60tys km na stopa i nie zapłaciłem ani złotówki. Za to zjadłem za darmo kilka obiadów. Za przejazd odwdzięczam się rozmową.
Parę razy płaciłem, gdzie wiedziałem, że zwyczajowo się płaci. Potem się przemogłem i zgodnie z ideą autostopa nie płaciłem.
Oczywiście spotkałem się z sugestiami zapłaty, jednak w takim wypadku zawsze sugerowałem, że podróżuję stopem dlatego żeby spotkać ciekawych ludzi a nie płacić.
Na wschodzie (były ZSRR), natomiast zawsze pytam przed rozpoczęciem podróży. Jeśli kierowca nie wie o co chodzi wyjaśniałem, że podróżuję jak na amerykańskich filmach. Czasami to trudne gdy widać, że bieda aż piszczy. Jednak uważam, że ważna jest tu konsekwencja i nie ma zlituj się.
Przykład totalnego skomercjalizowania stopa to uważam
rejon stolicy Mongolii - porażka!
Mi się raz zdarzyło dopłacać do przejazdu stopem. Było późno w nocy, a ja musiałem dotrzeć do małego miasteczka, do którego nie prowadzi żadna główna droga. Kierowca zaproponował, że za 5zł nadrobi te parę kilometrów i podrzuci mnie na miejsce. A że było nie tylko późno, ale i zimno, to odebrałem to jako ratunek.
W żadnym innym wypadku nie dopłacam, choć zdarzało mi się, że kierowcy sugerowali "dorzucenie się do paliwa".
Chciałbym jeszcze dodać, że strona internetowa (nie pamiętam adresu), na której wyszukać można kierowców oferujących podwiezienie pełna jest ofert wyłącznie za dopłatą :/ Dlatego nigdy z niej nie korzystam.
pozdrawiam