Forum dla autostopowiczów »
Po Polsce
fajnie sie jezdzi i zwiedza samemu????
witam. co myslice o podrozowaniu i zwiedzaniu bez "osoby towarzyszacej"? chcialbym pojezdzic troszke po polsce pociagem lub autostopem i pozwiedzac bo mam juz prawie 20 lat a nigdzie prawie nie bylem :))) a nie wydaje mi sie czy komus z moich przyjaciol chcialoby sie jezdzic np. na stopa (chociaz jeszcze z nikim na ten temat nie gadalem). pozdrowienia
samodzielne stopowanie jak każdy rodzaj podrózowania ma swoje "+" i "-". ale w kupie zawsze raźniej. "kupy nikt nie ruszy" jakt to powiedział mi jakiś starszy pan:)
jeśli będzie to jakiś dłuzszy wypad to ja bym raczej popytał sie czy ktoś nie miałby ochoty. zawsze można sobie czekając pogadać o niczym:) możesz nawet spróbować na tej stronie:)
ale samodzielne stopowanie też jeśt przyjemne.
najlepiej rusz a sam sie przekonasz któta forma Ci najbardziej odpowiada.
powodzenia
właśnie też mnie to ciekawi. ale po ostatnim pobycie w sudetach polecam góry i schroniska. jedziesz sam a na miejscu i tak kogoś zapoznasz i tak- fajna atmosfera- i nawet dwa dni wystarczą;-)
Ja też czasem zwiedzałem sam . Troche dokucza samotność .A plus to to że można szybciej zabrać się stopem.Jedno miejsce szybciej się znajdzie niż 2-3.
dzieeeeeeeeeeeeki
Samemu się jeździ błyskawicznie.
Jeżeli ktoś Lubi mocne wrażenia (jak ja) to jeżdzi samemu. Ja zawsze wychodzę z takiego założenia i to się zawsze sprawdza ze jak jadę sam to najlepiej wiem czego chcę i co będę robił i 'jak' mam jechać. Czasami człowiek najlepiej się rozumie sam ze sobą :)
fajnie, czasem:)
mnie sie dobrze jeździ
z reguły jeżdżę sama. mniej marudzenia, większa wygoda łapania... choć nie powiem. Czasem fajnie miec kompana, szczególnie, gdy ruch na drogach wysiada i na 'szybkie' łapanie się nie zapowiada. Można wtedy do kogo dziobem pokłapać ;)
No i fakt - samochody ciężarowe częściej biorą 1 osobę aniżeli 2 [choć zdarzaly się akcje, że i w 5 osób się w kabinie jechało, ale kierowcy raczej się pilnują i nie przeginają].
Z drugiej strony, wydaje się, że we 2 osoby bezpieczniej, choć miałam kiedyś akcje pt. 'dziekujemy - wysiadamy', gdy jechałam wlasnie z kumpelą.
Zatem wszystko jest kwestią względną. Mówiąc optymistycznie: i tak źle i tak niedobrze ;)
tyle w kwestii jazdy... jeśli chodzi o zwiedzanie, zdecydowanie wolę się z kimś popałętać, ale przecież zawsze na miejscu można kogoś wyhaczyć ;)
Ja zawsze jeździłem samotnie.Zwykle masz ten komfort że w razie różnych nieciekawych sytuacji martwisz się tylko o siebie,pozatym kierowcy chyba chętniej biorą samotne osoby, noi zawsze masz wolna ręke co do wyboru trasy, noclegu itp.Będąc w Jałcie musiałem sobie spać w parku pod śpiworem,nie miałem kasy na nocleg a "pod chmurką" spałem pierwszy raz, no i nie było wcale tak źle ;) .Jedyna wada podróżowania samotnie to taka, że niema się z kim podzielić wrażeniami :)
Pozdro Podróżnicy, nie dajcie sie systemowi :)
Skad ja znam spanie w Jałcie pod chmurka :D Chociaz w Jałcie to sie nie śpi bo tam życie kwitnie całą noc!
Heeeyah ;)
Dobry temat na to, żebym wystartował na tym forum :)
Zawsze jeździlem sam. Pierwsy raz sam jechalem mając 6 lat. To był dystans 5 kilometrow ciężarowką STAR. Pamiętam, że była to zielony samochód i się bardzo bałem, szczególnie kiedy kierowca skręcił na obecny CPN, żeby zatankować. Hehehe- to było w 1993 roku. Potem mialem hehe- przerwę w podrużowaniu, około jednego roku. Potem zacząlem czasami jeździć do szkoły z wioski, na ktorej się wychowalem.
Potem (po 1999)i po mojej przeprowadzce, dystanse siegały 40km do większego Wrocławia. Rok puźniej zacząłem dystanse ponad 200 km i sie rozkreciło. W rak czasu zrobiłem- wooow- ponad 40000 km- czyli długość równika. Dojeżdżałem do szkół, pracy hehe na zakupy z ciekawości, spontanicznych decyzji itd. Od 2007 roku ciekawośc mnie zawiała na dystanse europejskie. Jak na razie najdłuższa podruż wyniosła okolo 2700km w dziewieć dni. Zawsze podrużowalem samemu.
....
Jadąc samemu jest się niezależnym i można spać lub jechać gdziekolwiek się chce. Jest szybciej.
Minus jest taki, że możemy czuć większy respekt i dystans do osoby z którą sie jedzie i im dystans jest większy tym to uczucie może być silniejsze.
Z auto-stopem jest podobnie jak jest ze spotykaniem ludzi na ulicy z tą różnicą, że w samochodzie jest mniej przestrzeni na reagowanie ;)
Teraz mam za sobą około 50000 km i miałem tylko jedną negatywną przygodę. Miałem dziwną propozycję od kierowcy tej samej płci o podtekście ,,blablabla, skręcimy do lasu ?,,
Pffff- zareagowałem odpowiedzią, ze mam wirusa HIV co nie jest prawdą i że mam partnera z tym samym- to też nie prawda. Napięcie spadło rozmowa z kierowca też, po wysiadce w mieście docelowym ugięły mi się nogi. Od tamtego czasu czuję większy dystans (było to około 4 lat temu).
Suuuper mogą być opinię różnych napotkanych ludzi gdziekolwiek w Europe, którzy mówią, woow- masz odwagę, lubię taki styl życia, tez muszę odskoczy od codzienności itd :) Świetna sprawa.
Kontynuuję jazdę w ten sposób, ale nie ukrywam, że myślę o podróży z kimś. Prawdopodobnie w przeciągu kilku tygodni będę jechał na południe Francji.
Zazwyczaj jeżdżę hehehehehe- porobić zdjęcia hehehehe, spotkać ciekawych ludzi, odwiedzić przyjaciół, cieszyć się życiem i wolnością itd. O tym już wiecie :)
To czy jechać samemu czy nie, zależy od indywidualnego podejścia osoby- tak samo jest na ulicy: możemy się zastanawiać hehehehe czy sie np. zapytać ładna dziewczynę: ,,Wiesz która jest godzina ?,, hehehehe.
Było kilka tras na których byłem w jakimś stopniu niezdecydowany osiągnięcia celu, ale się udawało ;)