Forum dla autostopowiczów »
Po Polsce
fajnie sie jezdzi i zwiedza samemu????
trochę jezdziłam sama stopem ale po tym jak zdażały mi się bardzo nieprzyjemne sytuacje jednak chyba odpuszczam takie samotne wyprawy ze względów bezpieczeństwa. jak jesteś facetem to nie ma problemu, ale mi już zdażyło się usłyszeć teksty- to co koleżanko, teraz zjedziemy w krzaczki i trochę się zabawimy.
Ja jeżdżę sam i nie prawdą jest, że nie ma się do kogo odezwać czy podzielić wrażeniami. W czasie ostatniej samotnej podróży do Pragi każdy jeden kierowca zapytał "Co ja tu robię właściwie sam i dokąd zmierzam?" - zwykle po mojej treściwej krótkiej odpowiedzi rozwijał się długi temat, który niejednokrotnie schodził na inne poboczne.
Pomijając kierowców, na drodze spotkałem też innych autostopowiczów, czy zwykłych mieszkańców miejscowości które przemierzałem pieszo. Tak więc ZAWSZE jest ktoś z kim można pogadać -- a najlepsze jest to, że bywam z reguły osobą zamkniętą -- a autostopowanie otwiera mnie na ludzi i nowe znajomości;)
Ponad to, podróżowanie w samotności i istota wolności. Idę gdzie chce, jadę dokąd chcę, jem co chcę, piję co chcę, śpię gdzie chcę.. i masa innych spraw, które mi się zachcą. Poczucie odpowiedzialność zaczyna i kończy się na mojej osobie;)
Nie chcę nikomu wmawiać, że samotnie jest lepiej, bo to moja tylko ocena, i każdy sam wie co dla niego lepsze.
Na pewno lepiej jechać samemu, niż z pierwszą osobą, która się nawinie. Gdybym była facetem nie wahałabym się i jeździłabym stopem samotnie tak często jak tylko się da. Bo chciałabym sama decydować kiedy zrobić sobie przerwę, jaką drogę wybrać albo gdzie pobyć dłużej bo po prostu tak mi się podoba. No i ta cisza, której na codzień brakuje.
Dlatego nie cierpiałam wycieczek szkolnych czy innych zorganizowanych wyjazdów (teraz robimy zdjęcia, 5 minut czasu wolnego, spotykamy się tu, za pół godziny będziecie głodni więc pójdziemy do mcdonalda). Podróżując z kimś zawsze trzeba się trochę dostosowywać do drugiej osoby i, jak wspomniano wyżej, towarzystwo odwraca uwagę od samej podróży. Wiele też zależy od celu wyprawy - jeżeli ktoś chce miło spędzić czas i dobrze się bawić warto się wybrać z grupą znajomych. Ja podróżując wolę się trochę oderwać od codzienności, pomyśleć, posłuchać ludzi spotkanych w drodze, pozachwycać się nowymi miejscami.
I rzeczywiście: jeżdżąc w pojedynkę rzadko odczuwam samotność i nigdy nie jest ona aż tak bardzo uciążliwa. No ale to wszystko zależy od typu osobowości, więc nie można jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie zadane w temacie.
Do tej pory żadnej samotnej podróży nie odbyłam stopem, właśnie trochę ze strachu przed mordercami za kierownicą, ale z drugiej strony bardzo mnie ciągnie żeby się gdzieś wybrać. Bo przecież mordercy równie dobrze mogą się czaić w bramie albo w parku.
Do tej pory mogę pochwalić się wojażami tylko (albo aż?) po Polsce, ale muszę powiedzieć, że jeździłem sam i podobnie jak przedmówcy zawsze nawiązywałem kontakt z lokalsami (co było przyczyną niejednego kaca ;) W tym roku wybieram się do Chorwacji no i tym razem jadę z kumplem. Może ze względu na bariery językowe, trochę ze względu na strach przed podróżą za granicę. Poza tym odpowiednio dobrany towarzysz to gwarancja dobrej zabawy :D Także wszystko ma swoje plusy i minusy. Zależy od nastroju i, że się tak wyrażę, intencji podróży.
Podróżowanie jest chyba całkiem inne. Z: plusy to na pewno bezpieczeństwo, mam na myśli autostop. Celebracja chwili, dzielenie się wrażeniami. Minusy: jeśli współtowarzysz zaczyna narzekać... lokalsi boją konfrontować rozmowy z dwoma obcymi typki.
Bez: poszukiwanie osób do rozmowy, łatwe nawiązywanie znajomości, reakcje troski o samotnego podróżnika:]
Samemu jesteś naprawdę wolny, nikt Cię nie zatrzymuje, nikt Cię nie marudzi, o nikogo się nie troszczysz, wszystko robisz w swoim tempie i przede wszystkim nikt nie zjada Twoich zapasów :D
No ale z drugiej strony fajnie mieć do kogo gębę otworzyć (poza kierowcami) i czerpać wspólnie energię ;) No i bezpieczeństwo wzrasta, a jeśli jesteś facetem to jadąc gdzieś z damą łapiesz 3 razy szybciej :)
stopując samemu hartujesz ducha, polecam zawsze i wszędzie. o wiele lepiej ruszyć samemu niż z kimś, kto Ci będzie pół drogi marudził. :)
Szczęście jest tylko wtedy realne, kiedy jest z kimś dzielone
jeden z tych frazesow, ktore brzmia tak pieknie, ze prawie prawdziwie ;)
kiedy mialem 13 lat po raz pierwszy pojechalem na stopa i wlasnie sam:) ucieklem ze szkoly a zeby sie nie paletac po moim miasteczku postanowilem gdzies wyruszyc, 38km do pobliskiego Wagrowca i z powrotem zajely mi mniej wiecej tyle co 7 godz lekcyjnych:) za kazdym razem gdy wsiadalem (chyba 4 razy) bylem mocno zdenerwowany i obmyslalem plan ucieczki, odp na trudne pytania i ewentualne zachowanie w razie niebezpieczenstwa, mowiac w skrocie - bylem osr....ny:D wszyscy kierowcy odgadneli bez trudu ze nie poszedlem do szkoly, zreszta tak jak i mama w domu:D:D xD ale wrazenia zostaly na zawsze a ja sie dowiedzialem co jest w tym najlepsze, i ze samemu nie musi byc najlepiej ale jest najefektowniej, adrenalina, sam o wszystkim decydujesz i musisz liczyc tylko na siebie, polecam i zycze powodzenia na drugiej drodze stopa:_) (PS. dzis mam 27 lat)
hehe ciekawe moj pierwszy autostop wygladal podobnie ;] bylo to niedawno bo ok 2,5 roczku temu, nie chcialo mi sie isc na uczelnie to olałem i pojechalem sobie stopem do Siedlec, nie wiem czemu akurat tam, no ale sie udalo.... i sie zaczelo ;-)