Forum dla autostopowiczów »
Na każdy temat
Ach, te kobiety...
mnie również zdażyło się jechać kilkanaście razy z kobietami(przewaznie tez jezdzily w przszlosci, albo jezdza nadal i dlatego biora), a czasem, nawet i małżeństwa się zdażały, ale to rzadziej, generalnie te panie z ktorymi jechalam bardzo ostroznie porwadzily samochod.
sama tez staram sie zabierac na stopa
Musze przyznac,ze kobiety nie chetnie sie zatrzymuja! jezdze na stopa ok.2 lat i nie mialam jeszcze szczescia do ani jednej...;( kobiety kochane gdzie nasza solidarnosc?
Mi dwa razy się zdażyło, raz maluchem jakaś dziewczyna około 23 lat, jak wstawiłem plecak na tylnie siedzenia to szyby nie było widać, drugi raz jakimś lepszym samochodem, około 30 lat miała, a brała każdego po drodze aż miejsc zabrakło i nadłożyła 50km żeby podwieźć do celu podróży
To bardzo dziwne, ale miałem kilka kobiecych stopów, choć doświadczenie w stopowaniu mam... dwutygodniowe (akurat tyle starczyło na trasę przez Polskę, a potem po błąkanie się po Niemczech).
Raz, o wpół do siódmej rano w lesie(!), 25 kilometrów od centrum Norymbergi zatrzymał się samochód. Nawet nie widziałem, że się zbliża, bo właśnie kończyłem rozmowę przez telefon. Kobieta opuściła szybę i spytała dokąd idę. Powiedziałem, że do miasta, na co ona, że nie ma mowy, że deszcz pada, żebym wsiadał. To była Serbka, która przyjechała do Niemiec sprzątać lata temu, a teraz jej się tu całkiem nieźle powodzi (auto super z pełnym zestawem tv/gps). Powiedziała, że bardzo przypominam jej wnuczka, a jak sie dowiedziała, że za kilka dni kończę tyle lat, ile chyba ma jej wnuczek, to nie chciała mnie wypuścić, jeśli nie przyjmę od niej drobnego upominku... i świeżutkiego precla :)
Inna kobieta na obrzeżach Norymbergii podwiozła mnie do Waldenstein (uśmiechem tak mnie skołowała, że wsiadłem, mimo, że nie było mi po drodze) :D
Bardzo kobiecy dzień (3 panie pod rząd) miałem wyjeżdżając z okolic Berlina. W Poczdamie po pięciu minutach zatrzymała mi się lancia. W środku blondynka, ok. 30 lat, elegancko ubrana. Ukrainka. Pogadaliśmy chwilę, łamaną ukraino-polszczyzno-niemiecczyzną.
W Michendorf zatrzymała się pani po 50-tce, podwiozła mnie kawałek do wjazdu na autobahn i pojechała do domu. Po kilkunastu minutach wróciła na rowerze i dała mi dużą kartkę z napisem Leipzig, bo po prostu, jak powiedziała, zauważyła że nie mam [faktycznie nie miałem] - niesamowita!!
No i czekałem z tą kartką chwilę, aż zatrzymała się młoda kobieta i podwiozła mnie ze 30 km na stację przy autostradzie. Mówiła że zawsze zabiera autostopowiczów, ale coraz ich mniej (chociaż stojąc przy tym autobahnie spotkałem troje).
[+ jedna z dwójką dzieci w fotelikach]
ze skromnego dośw. zauażyłem że kobiety mniej chętnie zabierają... ale źle nie jest:) jakiś czas temu jechałem z dziewczyną która świetnie sobie radziła za kierownicą(w sumie to była chyba jednym z lepszych kierowców z jakimi szczęście miałem jechać.. bezpieczeństwo i prędkość... to ona):)
W moim przypadku to jakies 10% kierowcow.
jak dotąd, tylko raz zdarzylo mi sie tylko raz jechac z kobietą. Pewnie wynika to z malego doswiadczenia autostopowego wiec z czasem powinno ich byc wiecej :p
W kazdym razie bardzo milo wspominam jazde z ta panią :p
Kilka razy zdarzyło mi się że zabrała mnie kobieta, no ale może dlatego że też jestem kobietą:) Sama również się zatrzymuje prawie zawsze, nawet gdy jadę sama, być może kiedyś bede tego żałowała jak cos mi się stanie, ale mam dużo zaufania do ludzi...
Miałem kilka autostopów z kobietami. Kiedyś pani psycholog z Warszawy, potem farmaceutka również z Warszawy, starsza pani z Olsztyna, finansistka z Gdańska, no i kiedyś trafiła mi się kobieta z niemowlęciem. To były trasy autostopowe. Natomiast na łebka – kilka-kilkanaście km to non-stop się jakieś kobiety zatrzymują.