Forum dla autostopowiczów »
Dyskusje i pytania
jak odmawiać podejrzanym typom?
Wybieram się niedługo nad morze autostopem, tak wyszło że sama. Nurtuje mnie jedna rzecz - załóżmy że łapię i zatrzymuje się samochód, podchodzę i... w środku siedzi 3 wysoce podejrzanych typów, albo po prostu kierowca budzi złe przeczucie, cokolwiek - nie wiem co mogłabym wtedy powiedzieć? "dzień dobry, ja sobie jednak poczekam na inny samochód, do widzenia" ? :3 Ciekawa jestem, jak wy radzicie sobie w takich sytuacjach (jeśli komuś się to w ogóle zdarzyło)?
Dodam jeszcze że kiedyś jechałam stopem z koleżanką a kierowca zrobił się bezczelny, proponował że zawiezie nas na chatę, co chwila się do nas odwracał, nie patrzył na drogę. Wtedy powiedziałam żeby zatrzymał samochód, że chcę wysiąść. Koleś powiedział "no już dobra, spokojnie, nic już nie mówię". Powtórzyłam prośbę jeszcze kilka razy ale on tylko mnie uspokajał i nie chciał się zatrzymać. Mimo że faktycznie dał nam spokój, resztę trasy siedziałam jak na szpilkach. Macie jakieś sprawdzone teksty dla takich typów?
Kiedyś jak jeździłem moją dziewczyna to tez zadała mi takie pytanie, w sumie to niewiem czy da się wymysleć jakąś taką gadkę żeby odmówić...? Może dlatego że jeszcze nigdy nie odmawiałem stopa, może to dlatego że podczas stopa strach zostawiam w domu? A może to dlatego że chłopak patrzy na to inaczej niż dziewczyna. Ale pewnie myśle że najlepszą gadką jest gadka która powsaje spontanicznie na miejscu :)
możesz np zacząć od pytania Dokąd pan jedzie? i jeśli w tym czasie uznasz, że gość jest podejrzany powiedzieć, że dziękuje ale za chwilę bym skręcała, albo jadę o wiele dalej i nie chce posuwać się o takie małe odległości, no ogólnie coś trzeba ściemnić, lepiej wyjść na gbura niż potem mieć problemy :)
Ze cztery razy odmówiłam podwiezienia. Ale typy były tak podejrzane, że chyba same zdawały sobie z tego sprawę i wielce się nie dziwiły... najważniejsze to być stanowczym- przecież nie musisz się z niczego tłumaczyć: to, że łapiesz stopa jeszcze nie znaczy, że masz obowiązek wsiąść do każdego samochodu, który się zatrzyma... na szczęście :)
Jednak kiedy jeździłam sama zatrzymywali mi się głównie kierowcy typu ojciec, czyli tacy, którzy uważają, że jestem mega nieodpowiedzialna i że trzeba mi pomóc :)
Życzę powodzenia :)
A ja mówię wprost: przepraszam, ale mam zasadę, że jeśli w samochodzie jest X (tu podstawiam liczbę odpowiadającą zawartości samochodu) facetów to nie wsiadam.
A moja znajoma jak się zatrzymał samochód pełen robotników za nią - po prostu wyciągnęła rękę i dalej łapała (a ja umierałem ze śmiechu...)
hah, to musiał być piękny widok 8) W końcu pojechałam, szybko wróciłam ale było świetnie - miałam jedną sytuację że się przestraszyłam kolesi i to tuż pod warszawą! (zastanawiałam się czy nie wrócić) ale wtedy zadałam idiotyczne pytanie czy jaką przez wyszków (a byłam za łomiankami) ^^ Wybałuszyli oczy, powiedzieli że to w drugą stronę i pojechali :)
W każdym razie zięki za rady :)
ja to robie prosto i kulturalnie pytam
-dokąsd jedziecie
- do xxx
-a to nie poczelam bo ja akurat do yyyy
Podobno niekulturalnie jest pytać "dokad Pan/Pani jedzie?" :P
może tak: zapytaj sie gdzie jadą i jak odpowiedzą powiedz im że ty jedziesz gdzie indziej.
A ja po prostu mówię, że jednak dziękuje i dowidzenia. Nigdy nikt nie napierał na mnie, ani się nie obraził. Ale myslę, że po faktycznych przykrych sytuacjach to przychodzi łatwiej.