Forum dla autostopowiczów »
Po Europie
Proszę o rady- podróż do Marsylii
Hej wszystkim, chylę czoła i kapelusza! Jaką trasę najlepiej obrać? Jak biorą we Francji? Czy znają angielski, czy zaopatrzyć się w rozmówki? Czy da radę spać w namiocie przy drogach? Czy tiry jeżdżą poprzez noc? Za odpowiedzi na te i inne pytania będę wielce wdzięczna. Pozdrawiam:)
Hej Aurorko :) Hmmm jechalem w jedna strone do Paryza na stopa, jednak doswiadczenie niezbyt duze bo z niemiec bezposrednio dojechaliśmy, jednak ogolnie to raczej o stopa nie musisz sie obawiac :) Duzo sie polskich tirow na stacjach rowniez widzi, zawsze zapytac mozna, angielski hmm....ogolnie mi bylo ciezko we francji dogadac sie po angielsku....albo w ogole albo slabo znali...ale moze takich ludzi spotykalem...no ale co to za przeszkoda :D
W nocy tiry to chyba w kazdym panstwie jezdza :)
dzięki za odzew, każda uwaga jest cenna. przejrzałam starsze osty o stopowaniu w kraju żabich udek i wszędzie powtarza się informacja, że Francuzi do poliglotów nie należą. ale skoro znają i praktykują stopowanie to chyba domyślą się po co stoimy na poboczu z wielkim napisem Marsille. dzięki kolego, szerokiej drogi, bajo:)
proszę bardzo i polecam się na przyszłość :-)
hej ;) francuzi na pewno lepiej mowia po angielsku od polakow ;) ogolnie hetnie zabieraja, ja nie mialam jakiegos problemu, ale kazdy kierowac przestrzegal przed marsylia. mowili, ze jest niebezpiecznie i strasznie kradna, wiec tam lepiej jakbys przenocowala u kogos np. z hospitality clubu. ;)
dzięki Gabby, po powrocie dołączę swój głos do dyskusji o znajomości Francuzów języków obcych. mówisz, że niebezpiecznie... to może rzeczywiście przygotuję się lepiej niż teraz (plan jechania na pałę szybko i po trupach, tylko namiot:). pozdrawiam serdecznie!
kierowcy mowili,zeby w poblizu marsylii,ani tym bardziej w samej nie rozbijac namiotu na dziko,bo sie zle skonczy. mowili, zeby tez nie wloczyc sie z plecakami, bo okradna. po prostu zachowaj ostroznosc, jestes dziewczyna, wiec wiadomo, ze na ciebie czyha wieksze niebezpieczenstwo ;)
a co do jezykow- to mysle,ze jak wszedzie, zalezy na kogo sie trafi ;) z mlodymi raczej zawsze sie jakos dogadasz ;) raz jechalam z francuzem,co ani slowa po angielsku, my nic po francusku, ale sie dogadalismy i jszcze dostalismy obiad, wiec to wszystko kwestia szczescia/przypadku/przeznaczenia-niech kazdy nazywa to jak chce! ;)
pewien starszy pan odradzal tez nocowanie w lyon, w dzien ponoc to mile miasteczko zamienia sie w bardzo niebezpieczne miejsce.
Eh mi kazdy ukrainiec z ktorym jechalem na ukrainie mowil, ze ukraina niebezpieczna i strach spac pod namiotem ;o mysle ze jesli zachowa sie bezpieczenstwo - nie spisz w srodku miasta, rozbijasz się po zmroku i rano wstajesz itp. to raczej nie powinno byc zle :)
a czy możecie doradzić jeszcze które przejście graniczne wybrać? czy większe szanse na złapanie ciężarówki do francji mamy w zgorzelcu, czy słubice są równie dobre ( a bliżej)?
staruszkowie zawsze boją się wychodzić nocą na ulicę:)
wydaje mi się że bez większej różnicy które przejście się wybierze.
We Francji jest kiepsko z angielskim albo nie znają albo nie chcą rozmawiać w tym języku,wtedy polecam powiedzieć że jest się z Polski aby nas nie brali za angoli bo te nacje nie przepadają za sobą ;P
Do Marsylii główna trasa tranzytowa prowadzi Berlin/Drezno- Nurynberga-Heilbroon-Karlsruhe-Fraiburg-Miluza a potem już przez Dijon i Lyon .
Nie zabraknie polskich mobilków którzy regularnie ją pokonują :)