Forum dla autostopowiczów »
Opowieści i śmieszne historie
"Nie chce mi się z Tobą gadać..."
Czy przydarzyła się wam sytuacja, że podczas jazdy na stopa kierowca był tak niemiły/nieprzyjemny etc., że mieliście ochotę jak najszybciej wysiąść, nieważne gdzie?
Miałem taką sytuację. Jechałem z rodzinnego Leszna Górnego do Szprotawy. Zatrzymał się jakiś pan koło 40-tki. Po drodze nie za bardzo chciał ze mną rozmawiać, tylko ciągle krytykował naszą politykę i próbował mnie przekonać, dlaczego pownienem "powyrzucać burmistrzów przez okno"... Miałem ogromną ochotę wysiąść, ale nie zrobiłem tego, bo potrzeba bycia w Szprotawie okazała się silniejsza...
wracałam stopem ze schroniska dla koni pod wrocławiem, do domu w Bytomiu, po drodze wziął mnie Ksiądz.
Kiedy dowiedział się skąd wracam i zaczełam opisywać mu swoją prace w schronisku, skomentował bardzo nie miło że zamiast zajmować się gnojem powinnam pomyśleć o religii i swojej wierze.
Zdarzyło mi się tez, wracając także z tamtego miejsca jechać z mężczyzną który na informacje o Tarze zareagował bardzo drastycznie " Po co trzymać te wszystkie stare i chore konie, nie lepiej dać je pod nóz? Przyznajmniej pożytek będzie".
Mialam taka sytuacje raz. Wsiadlysmy do samochodu jakiegos chlopaka. Kumpela przyuwazyla ze byl na obcych rejestracjach. Kiedy juz ruszylismy facet nie sciszyl muzyki wrecz przeciwnie poglosnil ja (obowiazkowo techno ). Przez cala na szczescie krotka droge trzymal w jednej rece komorke (odbieral i pisal smsy) a w drugiej fajke. Jechal strasznie szybko oczywiscie srodkiem drogi i co drugi samochod wyprzedzal. Chwala Bogu wysiadlysmy z auta cale i zdrowe!
Też miałem kiedys takiego kierowce .Zatrzymał mi się w Gorzowie a jechał do Katowic przez całą droge jak chcialem zagadać to podgłaśniał radio.
Wsiadłem do jakiegoś dostawczaka z lekko szufladkowym celem rozmowy z kierowca na tematy lekkie i proste (ciezko pracujacy czlowiek). Po chwili zagadnalem na temat statuetki jakiegos swietego i sie zaczelo.... SWIADEK JEHOWY Damn... ok spoko mozna pogadac, ale bynajmniej nie byl to agitator ale fanatyk w dodatku , o wartosci inteligencji porownywalnej do temperatury pokojowej. Wytrzymalem 50km (z 200) i po slowach jestes glupi bo nie kroczysz... czymśtam poprostu wysiadłem. Po co sie meczyc jeśli nastepny stop nadjedzie za 15 min? Następnie wyrzucilem z siebie długie ufff...
Ja juz tak wiele razy miałem, ostatnio jakies 150 km... Wsiadammy do 'TIRa' a kierowca powiedział że zatrzymuje sie w Gdańsku na ulicy jakieś tam, i koniec rozmowy. Albo w nocy zatrzymuje się tez 'TIR' wsiadamy zaczynamy gadać a kierowca nic... w miejscowości gdzie mielismy skonczyc autostopową przygade stwierdził (na głos) że jest zmeczony i musi sie przespac. Albo jechaliśmy z panem który jechał non stop 70 km/h i nic nie gadał w radiu leciały tylko jakies tandetne przeróbki starych piosenek z tragicznym angielskim, po przerwie jaka musiał sobie zrobic zapytał się tylko czy niejestesmy głodni :D Tyle co z nim pogadaliśmy :)
Zdarzają się czasem tacy kierowcy, co niby chcieliby pogadać, ale za cholerę nie wiedza o czym i oczekują, że przejmiemy inicjatywę. ;) A są tez tacy, którzy lubią słuchać (wiem, to dziwne) to im się ma do powiedzenia. ;)
Mnie wiózł facet z Piotrkowa do Radomia (byłem na trasie do Lublina) i przesympatyczny był, strasznie nieporadny taki. Siedzimy, wczesny kwiecień, droga przed nami, jedziemy... on pyta:
- A ładną pogodę mamy, prawda?
Na co ja:
- No, coraz ładniejsza się robi, jak już wiosna rozkwitnie to będzie dopiero ładnie.. itd.
- Mhm.
I znów pół godziny ciszy. :) Ale tak się starał o czymś gadać, że mnie rozczulił. :D Jeszcze potem się zorientował że mnie źle wysadził w Radomiu (a nie znałem miasta) i wrócił po mnie na Warszawską, żeby mnie zawieźć na sam wylot. ;)
Kraków-Nowe Brzesko. Zaczęło się od "mówiłem kurwa żebyś nie trzaskał, przecież to nie polonez!" (fakt, daewoo nubira o ile mnie pamięć nie myli) Potem: "Bo do benzyny się pewnie nie dorzucisz...", poprzez "A na kolczyki to masz", "Ja w Twoim wieku to bym na rowerze pojechał". Starałem się być tym bardziej sympatyczny im bardziej on dokazywał, ale jak i na mnie tak i na niego wzajemne teksty nie działały. Wysiadłem na najbliższej dogodnej miejscówce :)
...masz cierpliwość -_^,
Jechałem kiedyś z koleżanką na jakiś koncert chyba do Inowrocławia i podrzucił nas młody chłopak w dresie, który przez całą drogę nie zamienił z nami ani jednego słowa. Za to przez całą drogę słuchał okrutnego disco polo. Do końca życia nie zapomnę jak nucił sobie "małgorzato, ty moja figlarko" xD Nigdy w życiu nie miałem takich problemów z zachowaniem powagi. :)