Zima -czyli zimowe podróże nie samotne!Szukam towarzysza!
“O drogo… wyrażasz mnie lepiej niż ja wyrażam siebie.”
Walt Whitman
Hosting sponsoruje alpha.pl:
8 lipca 2008 r., autor: blackdalia
Kilka lat temu postanowiłam sukcesywnie zwiedzać kolejne regiony i miasta Niemiec.Tym razem padło na przepiękne Drezno,zgadałam się z koleżanką i ruszyłyśmy...mając 70 euro na nas dwie:)
Wysiadlyśmy z pociągu w Zgorzelcu o 8 rano odnalazlyśmy autostradę w kierunku Niemiec,ale..niesty droga była w remoncie i złapałyśmy stopa dopiero na granicy w Jędrzejowicach.Był potworny upał ,ale na całe szczeście nie czekałyśmy długo. Szybko zatrzymał się Pan, który był Serbem Łużyckim i mówił do nas w swoim językiem upierając się ,że na pewno wszytsko rozumiemy, opowiadał nam lokalne legendy. W ten sposób z dwoma przesiadkami dotrałyśmy do Drezna.
Tu czekało nas kolejne wyzwanie- nocleg. Noclegu szukałyśmy przez portal hospitalityclub(strona na łącząca ludzi z całego świata,którzy oferują gościnne za darmo)wiec miałyśmy mieszkac u człowieka którego nigdy w życiu nie widziałyśmy. Szczęsliwie nasz gospodarz okazał się super przyjaznym i miłym Niemcem. Od razu zabrał nas do typowej niemieckej piwiarni co było chyba najlepszym zakończniem tego męczącego dnia.Od samego rana następnego dnia rozpoczelyśmy zwiedzanie. Najpierw oczywiście Zwinger i zamek, kupiłyśmy wstęp do wszytskich muzeów za 7 euro wiec musialyśmy go wykorzystać maksymalnie..zobaczyłyśmy wszystkie ważniejsze wystawy i galerie, a wieczorem znowu pyszne niemiecke piwo.
Kolejne dwa dni poświęciłyśmy na bardziej lużne zwiedzanie Drezna, powłuczyłyśmy się po Neustad i dalszych XX wiecznych dzielnicach, gdzie podziwialyśmy przepiękne secesyjne kamienice.Ostatniego dnia nad samą Łabą byl koncert znanej rockowej grupy Die Arzte, na który poszłyśmy razem z naszym gospodarzem.
Rano wyruszyłyśmy do Polski .Na początku troche trudno było nam wydostać sie z Drezna ale jakoś dojechałyśmy do granicy skąd zabrał nas bardzo ciekawy człowiek Wloch mieszkający we Francjii, który organizuje wycieczki po Rosji, Ukrainie, Azji i Polsce i wlaśnie jechał do Kijowa.Droga do Opola upłynęla nam na bardzo ciekawej konwersacji. Na drodze do Opola nie czekalyśmy nawet minuty zaraz zabrał nas kierowca tira , który jechał do Warszawy i podwiózł nas prawie pod dom:)
Cała koszty naszej wyprawy zamknęły się w wydatkach na bilet do muzeów,piwa i tradyjne niemieckie "wursty", oraz flaszke wódki dla naszego kochanego gospodarza:)