Cytat dnia

„Czy wiatr zawsze wieje ci w oczy? Tak, aż do samego końca. Czy całodniowa podróż trwa cały dzień? Od rana od wieczora, mój przyjacielu.”
Christina Georgina Rossetti (1830-1894)

Książka o nas
Sponsor

Hosting sponsoruje alpha.pl:

Przyjaciele

Taka jest Warszawa. Serwis o życiu w Warszawie.

Poezja, wiersze.

Autostop Portugalia 2009

10 października 2009 r., autor: marczak

Witam serdecznie wszystkich autostopowiczów i podróżników,osoby dla krórych pozdróże to sposób na styl życia.
Chciałbym podzielić się z Wami moją,niespełna 3 miesięczną wyprawą dookoła Europy,oczywiście autostopem.


4 maja gdy moi współtowarzysze, Kuba(z którym już 2 razy byłem na stopa w Holandii) i Jacek, już wyjechali w tą szaloną
wyprawę, dowiedziałem się że mój dobry kolega Ziemowit jednak nie jedzie. Cóż dzwonię do kolegów" chłopaki poczekacie za mną
na granicy? jutro dojadę" po krótkich namysłach usłyszałęm "poczekamy". Z dużą pomocą Ziemowita spakowany 5 maja wyruszyłem w podróż
życia,tego samego dnia byłem na granicy w Świecku i spotkałem się z kolegami i od tamtej pory podróżowaliśmy już razem.Pierwszego dnia
dotarliśmy do Enshade w Holandii gdzie strasznie lało,a dzeszcz to najgorszy wróg każdego stopowicza,więc nocka pod jakimś mostem.
Z Enshade następnego dnia zabrał nas Kris będący pod wrażeniem naszej wyprawy zaprosił Nas do swojego domu na noc, zorganizowaliśmy
legalne holenderskie specyfiki i było wesoło.Nocka się udała i celem numer 2 była Haga gdyż tak mieszka nasz kolega, co oczywiście się udało
i spaliśmy u Łukasza kolejną nockę. Początek świetny.Następny cel Antwerpia w Belgii byliśmy tam 2 nocki, gdyż żenił się niejaki
Helmut Lotti śpiewak belgijski i rozdawali piwko za darmo na rynku. Miasteczko przepiękne, w jednym kościele widziałem nawet obrazy
Pietera Bruegela a skończyło się paroma browarkami i wywiadem dla belgijskiej telewizji o tym właśnie Helmucie, o którym nie miałem pojecia.
Bruksela hmmm atmosfera narasta każde miasto jest piękne na swój sposób i Bruksela naprawdę wywarła na mnie duże wrażenie.
Jeśli chodzi o noclegi w dużych miastach to zawsze sie coś znajdzie jest namiot jakiś park i wszystko gra. Następnym celem był Paryż,ale
po nocce na stacji benzynowej przemoknięci dotarliśmy do Compiegne we Francji gdzie została schwytana Joanna d'Arc. Piękne małe miasteczo gdzie
można posmakować wszytskiego co najlepsze w północnej Francji, zaczęła się era win i bagietek. Po nocce przespanej w fosie
dawnego pałacu wyruszyliśmy do Paryża. 4 dni spędzone tam to mało,mało,mało.Czułem się tam jak w muzeum pod gołym niebem, a widok z wierzy Eiffla
"zapiera dech w piersiach" jak i nocny spacer nad Sekwaną.Dziennie około 15km ostrego zwiedzania z ciężkimi bagażami daje w kość ale to są koszty
jakie ponosi każdy autostopowicz.Musicie kiedyś to zobaczyć,to "miasto zakochanych" i ja się w nim właśnie zakochałem, a opuszczając pomyślałem
"I'll be back". z Paryża wydostalismy się w 15 min, i dojechaliśmy do Tours gdzie zostaliśmy 4 dnia a oprócz pięknego miasta użekły mnie
niedzielne targi z bardzo ładnymi starociami za naprawdę tanie pieniądze.Następne jest Bordeaux,w miedzy czasie jakaś nocka
na stacji benzynowej,i jest nareszcie Bordeaux, miasto jak miasto fajne ale żadnej rewelki nie ma ale ludzie są wspaniali
nocne eskapady z nowopoznanymi Francuzami odbiły się dużym kacem rano, ale towarzystwo pierwsza klasa.Po drodze do Bayonne znowu nocka
na stacji i w okolicach Bayonne z głosem z sercu chcemy Hiszpanię dotarliśmy do pierwszego kurortu nad oceanem w płn. Hiszpanii San Sebastian.
Było deszczewo wieć się nie kąpaliśmy ale mimo wszystko by ło miło. Pozwiedzaliśmy i w drogę...Na trasie zaliczyliśmy,Bilbao stolicę kraju Basków,
i moje ulubione w płn.Hiszpanii Santander gdzie odbywały się przygotowania do pokazów lotniczych sił powietrznych Hiszpanii.
Natura pięknie ukształtowała linię brzegową jest zielono jest piękny żułciótki piasek i Ocean hmmmmmmm jak to piszę to myślami jestem tam.
Następnie wyruszamy Gijon które trzyma poziom lecz nic specjalnego.A Coruna to przede wszystkim miejsce specjalne dla Nas gdyż spotkaliśmy tam Ramona,
naszego dobrego znajomego który najpierw zabrał Nas do Santiago De Compostela( miejsce święte dla katolików z Francji przez całą Hiszpanię idzie piesza
droga dla pielgrzymów której koniec to właśnie Santiago),poczym zaprosił Nas na obiad do restauracji abyśmy zasmakowali
przysmaków Galicji, nastęnie zaproponował Nam nocleg u Siebie w domu w Vigo. Odwiedziliśmy jego dom rodzinny i poznaliśmy życie typoweji tradycjonalnej
rodziny hiszpańskiej na wsi z widokiem na ocean. Po kolejnym poczestunku tradycyjnego hiszpańskiego jadła pojechaliśmy do Ramona do Vigo.
Zwiedzanie bez ciężkiego bagażu to jest coś. Mocno padało więc Ramon na tyle się przejął naszym losem,że zaproponował Nam
abyśmy zostali w jego domku letniskowym tak długo ażprzestanie padać. Domek ten znajduje się na granicy hiszpańsko-portugalskiej, zostaliśmy tam 5 nocy.
Następnie zawiózł Nas do Portugalii "złoty chłop". Moja ukochana Portugalia nareszcie przez 3,5 tygodnia zwiedziliśmy około 20 mist i wsi.
Brada,Porto,Aveiro,Coimbra,Leira,Fatima,Bathala,Lisbona,Costa De Caparica,Evora, Viana de Alentejo,Ferreira de Alentejo,Villa
Nova De Milfontes, Odeceixe,Sagres.Lagos,Tavira,Faro gdzie poznaliśmy portugalczyka imieniem Fernando u krórego w domu zostaliśmy 3 nocki.
Portugalia użekła mnie najbardziej kafelki na fasadach kamienic,pomarańczowe dachówki chyba 95proc. wszystkich domów i piękne wybrzeża
które powstały pod dłutem najlepszego rzeźbiarza jakim jest Natura. Oczywiście od płn. Hiszpanii przez Portugalii po płd. Hiszpanię
staraliśmy się podróżować wybrzeżem,co za tym idzie nocki na plaży które wywarły na mnie ogromne wrażenie. Najmilej wspominam tą w
Odeceixe gdzie była tylko natura My i pare domków na wzgórzu.Muzyka ,która jest dla mnie bardzo ważna,tam smakuje lepiej.
Ale za to w przepięknym Lagos po nocnych eskapadach w mieście zakrapianych alkoholem, gdy spaliśmy na plaży
(prześlicznej zresztą) okradli Nas zabrali na wsztstkie wartościowe żeczy na szczęście Jacka nie okradli który miał aparat,
Kubie aparat ukradli. Coż zdarza się. Piękna architektura Portugalii,nie tak monumentalna jak Hiszpanii, zostanie w mojej pamięci, jak i wszyscy
przyjaźni ludzie których tam spotkaliśmy. Ok płd Hiszpania, pierwsze miasto Sewilla moc wrażeń i z pewnością zasługuje(jak wszystkie te miasta na naszej drodze)
na miano dziedzićtwa światowego UNESCO. potem Cadiz ruszamu zobaczyć Afrykę na Giblartar, wiec trafiamy fo Tarify skąd bardzo dobrze ją widać.Jakby na to nie spojrzeć,
z czystym sum ienie mogę powiedzieć,że widziałem Afrykę,mimo że nie postawiłem tam nogi( za drogie promy jak na biednych stopowiczów z Polski).Potem Malaga miasto niezbyt fajne
ale poznaliśmy tam kolegów z Polski krórzy nas przenocowali 3 nocki. Następnie wyruszamy do mojej ulubionej Grenady, która jak dla mnie jest prześliczna i obok Sewilli to
mój nr. 1 w Hiszpanii.Almeria koszmar nie dość że brzydkie miasto z ładnym starym zamkiem, to 4 dni staraliśmy się z tamtąd wydostać, koszmar. Udało się Murcia, a potem Cartahena.
Cartahena i jej teatr romański jakby to żekł baca "piknie". Potem La Manga nudne miejsce hotel 1 za 2 pieniądze i nic ciekawego.Dotarliśmy wreszcie do Alicante
będąc już ponad 2,5 miesiąca w podróży i chcąc zdążyć na woodstock który miał się odbyć na ok tydzień,trafiła nam się niewiarygodna szansa.
Koleszka który Nas zabrał zaoferował Nam,że może zabrać Nas aż do Lyon czyli 1200km. Zgodziliśmy się głosami 2:1 (kuba był przeciw) i rozumiem go bo mi
też było szkoda Walencji i Barcelony. Jesteśmy w Lyon piękne miasto i znowu kłania się Unesco. Potem Grenada w Szwajcarii
i nocleg nad jeziorem genewskim w Lausanne. Następnego dnia nasza koleżanka pokazała Nam swoje miasteczko Estavayer-de-lac i zaprosiła Nas
na poczęstunek do siebie do domu. Tam dowiedziałem się,że kiedyś objechałą Peru na stopa,szacuneczek. Przez Zurych przejazdem
trafiamy na granicę szwajcarsko-austriacką gdzie spędziliśmy noc. Następnego dnia przejechaliśmy całe Niemcy i byliśmy już w Polsce. Nocka na stacji i mój ukochany Woodstock(6 raz).
Podróż trwała od 5 maja'09 do 3 sierpnia'09 i powiem Wam ,moi drodzy,że to podróż mojego życia choć mam dopiero 24 lata.
Spotkaliśmy wielu wspaniałych ludzi którzy na swój sposób starali Nam się pomóc i jestem i za to bardzo wdzięczny.
Takich przeżyć się nie zapomina.Wszyscy oczywiście byli pod ogromnym wrażeniem naszej przebytej drogi i mówili nam "chłopaki macie wielkie jaja skoro dotarliście z Polski do Portugalii na stopa"
a my odpowiadaliśmy że to dla Nas normalka nic specjalnego. Duch prawdziwego podróżnika przezwycięży to wszytko.Jeżeli wybierzecie się kiedyś
w tak daleką podróż na stopa to staraniie dobierzecie towarzysza, gdyż tak naprawde taka wyprawa to huśtawka nastrojów i
łatwo o konflikty.

Pozdrawiam Wszystkich podróżników którzy kożystają z nietypowych sposobów poruszania się jak autostop, turystyka piesza,rowerowa itp. życzę wytrwałości i multum przygód


Jeśli ktoś z Was ma jakieś pytania służę pomocą i doświadczeniem: marczak1985@wp.pl

Pozdrawiam Tomasz Marczewski